Wyrównana walka punkt za punkt niemal przez cały mecz. W kluczowych momentach więcej opanowania zachowała Sparta, która pokonała Lechię Tomaszów Mazowiecki 3:1. Czwartkowe zwycięstwo podtrzymuje nadzieje na utrzymanie w PLS 1. Lidze.
W spotkaniu 29. kolejki Sparta zmierzyła się z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Goście myśląc o grze w fazie play-off musieli pokonać Spartę. Z kolei triumf Sparcie był potrzebny, aby przedłużyć szanse na utrzymanie w PLS 1. Lidze.
Szkoleniowcy obu drużyn zaskoczyli wyjściowymi składami. Lechia rozpoczęła po przekątnej parą Jakub Rutkowski-Igor Zawadzki. Sparta natomiast wyszła na boisko bez nominalnego atakującego, w którego w tym meczu wcielił się grający na co dzień na przyjęciu Jakub Buczek.

W naszym przypadku decyzja trenera Grzegorza Szumielewicza okazała się strzałem w dziesiątkę. Jakub Czyżowski świetnie spisywał się w defensywie oraz kończył sytuacyjne piłki. Bartosz Stępień rozbijał potrójny blok rywali, a Jakub Buczek atakował z szybkich piłek rozgrywanych przez Macieja Stępnia.
Sparta wrzuciła wyższy bieg w końcówce
Od początku pierwszego seta Lechia była nieznacznie z przodu. Goście prowadzili, jednym, dwoma lub maksymalnie trzema punktami. Po tym jak Jakub Czyżowski został zablokowany przez Wiktora Przybyłka, trener Sparty przerwał grę (10:13). Po niej Spartiaci zaczęli się rozkręcać.
Po skutecznym ataku Jakub Buczka tracliliśmy już tylko jedno oczko (15:16). Za chwilę „Buczu” zatrzymał Marcela Hendzelewskiego – remis 17:17. Po błędzie przyjmującego Lechii objęliśmy prowadzenie (18:17). Gdy goście pomylili się jeszcze raz – tym razem ze środka – nasza przewaga urosła do dwóch punktów (20:18).
Lechia nie złożyła broni. Dłuższą wymianę skończył Adrian Kopij, a na tablicy ponownie widniał remis (22:22). Lewoskrzydłowy Lechii nie dobił się do boiska w kolejnej próbie, co z kolei udało się Jakubowi Czyżowskiemu (24:22).

To nie był koniec emocji w tym secie. Przyjezdni obronilii dwie piłki setowe. Sparta nie spanikowała i cały czas grała swoje. Przy stanie 25:25 wygraliśmy dwie akcje z rzędu. Najpierw piłkę przechodzącą skończył Maciej Stępień (26:25), a w kolejnej akcji pomylił się ponownie Wiktor Przybyłek (27:25).
Déjà vu?
Druga partia miała niemal identyczny przebieg jak premierowe rozdanie. Lechia wyszła na nieznaczne prowadzenie, które powiększyła w środkowej części seta (8:12). Sparta ruszyła do odrabiania strat. Po asie serwisowym Macieja Stępnia złapaliśmy kontakt (12:13). Po tym, jak z prawego skrzydła pomylił się Igor Zawadzki, obie drużyny miały na koncie po 14 punktów.
Sparta wyszła na prowadzenie, gdy atakującego Lechii zablokował Michał Gregorowicz (18:17). Kolejny blok „Gregora” pozwolił odskoczyć od gości na dwa punkty (20:18). To jednak nie zdeprymowało przyjezdnych. Dobra zagrywka Adriana Kopija sprawiła, że po raz kolejny w spotkaniu mieliśmy remis.

Cenne przełamanie Sparcie zapewnił Maciej Stępień, który nie pozwolił przebić się na drugą stronę siatki Marcelowi Hendzelewskiemu (23:21). Spartiaci nie oddali już przewagi, a kropkę nad i postawił Jakub Buczek (25:23).
Lechia się nie poddała
Na trzeciego seta Lechia wyszła na rozegraniu z Dawidem Suskim oraz na ataku z Arturem Brzostowiczem. Prawoskrzydłowy rywali był nie do zatrzymania w tym fragmencie spotkania, zdobywając 9 punktów.
Tak jak w poprzednich partiach Lechia od początku seta objęła nieznaczne prowadzenie (5:8). Sparta zaczęła wracać do dobrej gry i wydawało się, że przejmuje kontrolę nad wydarzeniami na boisku. As serwisowy Bartosza Stępnia sprawił, że to Lechia musiała gonić (12:11).

Niestety dla nas pogoń okazała się skuteczna, choć to Sparta podała rękę gościom. W dwóch akcjach z rzędu pomyliliśmy się w ataku (16:19). Gdy Lechia była już bardzo blisko domknięcia seta, nagle zaczęła się mylić. Tym razem to przyjezdni w dwóch kolejnych wymianach popełnili błąd w ataku (23:23). Wojnę nerwów tym razem wygrali zawodnicy z Tomaszowa Mazowieckiego (23:25).
Pewne zwycięstwo w czwartym secie
W końcu początek seta należał do Sparty, która narzuciła swoje warunki gry (7:4). Lechia zmniejszyła dystans, a nawet była ponownie z przodu (10:11). Nie trwało to jednak długo.
Wyczerpująca wymiana w ataku zakończyła się błędem Adriana Kopija (13:12), który nie mógł pogodzić się z decyzją sędziów. W reakcji na jego zachowanie sędzia pokazał przyjmującemu Lechii czerwoną kartkę, skutkującą utrata punktu (14:12).

Od tego momentu Sparta utrzymywała dwupunktowe prowadzenie, które powiększyła jeszcze w końcówce. Sprytna zagrywka Michała Gregorowicza rozmontowała linię przyjęcia Lechii (22:19). Nie był to ostatni as serwisowy tego meczu. Ten należał do Jakub Czyżowskiego, który mocną zagrywką zakończył spotkanie (25:21).
Czwarta statuetka MVP dla Bartosza Stępnia
Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany przyjmujący Sparty Bartosz Stępień, który zapisał na swoim koncie 18 punktów. O dwa oczka więcej zdobył Jakub Buczek. Obaj nasi skrzydłowi atakowali z ponad 50% skutecznością w ataku.

Na wyróżnienie zasłużył niewątpliwie libero Sparty Dariusz Bonisławski, który zanotował 11 obron. Kapitan Grodziszczan zapowiadał przed meczem walkę do ostatniej piłki – i na boisku swoją postawą w pełni potwierdził te słowa.
Czekamy na wynik z Bydgoszczy
Los Sparty nie jest już tylko w jej rękach. W piątek w Bydgoszczy lokalny BKS zmierzy się z KPS Siedlce. Aby Sparta zachowała szanse na utrzymanie w PLS 1. Lidze, musi liczyć na potknięcie drużny z województwa kujawsko-pomorskiego.
Jeżeli BKS Bydgoszcz przegra z KPS Siedlce, walka o utrzymanie rozstrzygnie się w ostatniej kolejce, która zostanie rozegrana 1 kwietnia. Sparta w przyszłą środę zagra na wyjeździe w Radomiu.